Pies nie reaguje na wołanie – co robić?

Przywołanie to, w mojej opinii, najważniejsza komenda, jakiej powinien być nauczony każdy pies. Dodatkowo, powinien na wybrany przez nas sygnał zareagować niezależnie od sytuacji i ilości rozproszeń, jakie go otaczają.

Wielokrotnie spacerując z moim zwierzakiem widzę, jak niektórzy właściciele puszczają swoje psy samopas, a te po zawołaniu kompletnie na to nie reagują i robią, co im się żywnie podoba. Zagrożeń, jakie to za sobą niesie jest mnóstwo:

– uszczerbek na zdrowiu lub nawet śmierć psa w wyniku wypadku – gdy ten jest zafascynowany czymś, co zobaczył w oddali, nie zwraca uwagi na najbliższe otoczenie i może wpaść pod samochód, czy rower

– zatrucie w wyniku skonsumowania znalezionego zepsutego jedzenia; niestety zdarzają się także przypadki celowo zatrutego jedzenia rozrzuconego na trawie, które psy nieopatrznie chwytają w zęby

– atak ze strony innego psa

– nieprzyjemności lub uszkodzenia ciała wynikające z zaczepienia przez naszego psa innego zwierzęcia, czy człowieka, który sobie tego nie życzył

– zgubienie się naszego pupila (np. w wyniku pogoni za zwierzyną w lesie lub gdy przestraszy się on nagłego, głośnego dźwięku)

– wiele, wiele innych…

Pies nie wraca na komendę, jakie mogą być tego przyczyny?

  1. Brak motywacji

Psy, tak jak i my, wykonują pewne czynności, gdy wiedzą, że odniosą z tego korzyść. Warto zastanowić się, co dla naszego psa będzie największym bonusem – jedzenie, zabawa, a może nasza uwaga i pochwały? Wykorzystujmy to i każdy powrót do nas nagradzajmy czymś wspaniałym, najlepiej zmieniając od czasu do czasu nagrodę, czym jeszcze bardziej zwiększymy jej atrakcyjność.

2. Brak poczucia bezpieczeństwa

Psy bardzo dobrze wyczuwają nasz nastrój i jeśli nie czują się przy nas bezpiecznie, nie będą chciały przebywać w naszym towarzystwie. Może jesteśmy wobec naszego psiaka zbyt wymagający? Zbyt często emanujemy przy nim frustracją i gniewem? A może zauważamy jedynie każde jego przewinienie, a za rzadko chwalimy go za dobre zachowanie?

Pamiętajcie – sukcesem do udanego przywołania jest to, by przebywanie w Waszym otoczeniu było dla psa największą nagrodą i kojarzyło mu się wyłącznie pozytywnie! Absolutnie NIE wolno karcić psa za to, że do nas nie przybiegł, nawet jeśli pojawił się przy nas dopiero po pewnym czasie. Nie chcemy, by pies skojarzył przybieganie do nas z karą.

Nasze emocje mają duży wpływ na zachowanie psa, warto więc nauczyć się odczytywania sygnałów, jakie wysyła w naszym kierunku. Gdy widzi, że jesteśmy na niego źli, często pokazuje sygnały uspokajające mające na celu zmniejszenie naszej złości i uspokojenie nas. Należą do nich: węszenie, odwracanie się bokiem/plecami, omijanie łukiem, kulenie się/kładzenie lub zastyganie w miejscu. Także jeśli widzicie, że Wasz pies w taki sposób reaguje na zawołanie, nie oznacza to zawsze, że jest nieposłuszny. Zastanówcie się, czy przypadkiem nie jesteście źli lub sfrustrowani i wyrażacie to swoją mową ciała lub tonem głosu. Wasz pies może starać się skomunikować z Wami i załagodzić sytuację. Na pewno nie robi niczego na przekór, czy na złość, jak mogłoby się niektórym wydawać.

Kolejna ważna rzecz: jasne zasady = poczucie bezpieczeństwa. Każdy pies ma większy komfort psychiczny w przewidywalnym otoczeniu, gdy wie, jakie konsekwencje pociągnie za sobą dane zachowanie. Dlatego tak istotne jest, by ustalić, co mu wolno, a co nie i konsekwentnie się tego trzymać

3. Powrót do właściciela zawsze kończy się ograniczeniem swobody

Psy uczą się na zasadzie skojarzeń – „Przybiegłem do mojego Pana, a ten przypiął mnie na smycz i już nie mogę biegać z kolegami? Następnym razem nie będę tego robił, to uniknę w przyszłości przykrej dla mnie sytuacji”. Dlatego jeśli Wasz pies lata luzem i zawołany wraca, pochwalcie go i nagródźcie, a następnie puśćcie z powrotem. W ten sposób w jego głowie tworzy się pozytywne skojarzenie z wracaniem do Was.

Przypinać psa najlepiej jest w taki sposób, by ten się tego nie spodziewał. Np. gdy przebywa akurat w pobliżu, albo po którymś z kolei przywołaniu.

Gdy znamy już powody, dla których pies może nie chcieć do nas wracać, warto odpowiedzieć sobie na nasuwające się pytanie:

Jak nauczyć psa przychodzenia na zawołanie?

Początkowo wybieramy sygnał lub słowo, na jakie ma on zareagować – może to być jego imię, „do mnie”, dźwięk gwizdka, gwizdnięcie. Najbardziej polecałabym zdecydować się na komendę „do mnie” (lub inny krótki zwrot), ponieważ pozostałe propozycje mają swoje wady. Po pierwsze, imienia psa używamy w różnych sytuacjach i niechcący możemy „spalić sobie” tę komendę. Jeśli chodzi o gwizdek – musielibyśmy o nim zawsze pamiętać i mieć go przy sobie na każdym spacerze. Natomiast nasze gwizdnięcie może być pomylone z dźwiękiem wydanym przez inne osoby, co dla naszego psiaka może być dezorientujące.

Komenda powinna być krótka i nie powinniśmy wiele razy jej powtarzać, bo pies finalnie przestanie każdorazowo na nią reagować. Co innego dla psa oznacza „do mnie!”, a „Azorku, chodź tu do mnie kochany, no podejdź tutaj!” 😉 Zbyt wiele wypowiadanych słów może być dla psa niezrozumiałe.

Ważne: Jeżeli pies zbyt wiele razy słyszał daną komendę i teraz nie reaguje na nią, warto wprowadzić zamiast niej inne słowo, np. „wróć”, „powrót”, „come” (z angielskiego).

Pierwszy etap: dom

Jak z każdą nową komendą, tak i tutaj zaczynamy od ćwiczenia jej przy niewielkiej ilości rozproszeń, np. w domu lub na naszym ogródku. Musimy zdecydować, czy po wypowiedzeniu magicznych słów „do mnie” pies ma do nas podbiec, czy np. podbiec i usiąść przed nami/obok nas. Początkowo powinniśmy naprowadzić psa na oczekiwaną przez nas pozycję smakołykiem lub gestem. Zaczynamy z niewielkiej odległości, którą z każdym powtórzeniem zwiększamy, a po każdym podejściu do nas, sowicie nagradzamy go smakołykami. Po kilku powtórzeniach kończymy sesję i przestajemy zwracać uwagę na psa. Powtarzamy to kilka razy dziennie.

Uwaga: Jeżeli używacie clickera, sprawdzi się on świetnie także tutaj. Zwłaszcza, jeżeli chcielibyście, by pies po zawołaniu usiadł przed Wami – przyjęcie oczekiwanej pozycji należy zaznaczyć clickerem, dzięki czemu pies szybciej załapie, czego od niego oczekujecie.

Kolejnymi utrudnieniami będzie zawołanie psa do siebie, gdy ten jest zajęty czymś innym, czy z drugiego końca pokoju albo z innego pokoju, gdy nas nie widzi.

Jeżeli pies reaguje każdorazowo na zawołanie, możemy z ćwiczeniami przenieść się poza dom.

Drugi etap: dwór

Tutaj na psa czeka mnóstwo rozproszeń, więc ważne, by nie mieć wobec niego od razu zbyt wysokich wymagań. Na początku, mając cały czas psa na smyczy, wołamy go, gdy po prostu idzie i jego uwaga nie jest na niczym szczególnie skupiona. Jeżeli zareaguje – mamy sukces! Koniecznie sowicie nagródźcie psiaka! Jeśli już na tym etapie jest za trudno, możecie dodatkowo po wypowiedzeniu komendy cmoknąć lub zacząć odbiegać w innym kierunku, by bardziej zwrócić na siebie uwagę psa. Gdy tylko zacznie iść w Waszym kierunku, pochwalcie go z takim entuzjazmem, jakby co najmniej przybiegł do Was z kilometra 😉 Kiedy psiak będzie przy Was – smakołyk, dodatkowa pochwała lub zabawa zabawką.

Jeśli chcecie dać psu więcej swobody, warto przepiąć go na dłuższą linkę (10-15 metrów). W ten sposób macie nad nim kontrolę i możecie ćwiczyć z nim przywołanie z większych odległości.

Trzeci etap: bez smyczy

Najwyższa szkoła jazdy i zaawansowania! Tutaj podobnie – zaczynamy w środowisku z małą ilością rozpraszaczy i stopniowo zwiększamy trudność.

Mniej oczekiwania, więcej nagradzania! Jeśli Wasz pies najbardziej na świecie uwielbia ganiać się z innymi psiakami (witajcie w klubie 😉), to może być ciężko odwołać go w trakcie zabawy lub gdy widzi innego psa. Polecam ćwiczyć przywołanie najpierw w większej odległości od rozpraszacza, a potem będąc coraz bliżej.

Pamiętajcie, by stosować zasadę „przywołuję-nagradzam-puszczam wolno”, by psu wracanie do Was kojarzyło się wyłącznie pozytywnie!

Jeżeli natomiast Wasz pies ma tendencję do uciekania, polecam zapoznać się z tym wpisem: Jak powstrzymać ucieczki psa.

Najważniejsza wytrwałość i konsekwencja

Przywołanie musimy ćwiczyć jak najczęściej się da, by weszło psu w krew – najlepiej podczas każdego spaceru. Kluczem do sukcesu są konsekwencja, cierpliwość i wytrwałość. Miejmy dla naszych zwierzaków więcej wyrozumiałości (i więcej nagród w zanadrzu😉), a z pewnością odwdzięczą się nam swoją częstszą obecnością w naszym otoczeniu.

Mój pies wraca do mnie w większości przypadków, jednak czasem nie zwraca na mnie uwagi i wraca po wielu zawołaniach lub z dużym ociąganiem. Co robić?

Możliwe, że ilość rozproszeń jest dla psa zbyt duża lub akurat coś go bardzo zaciekawiło. Warto wtedy obniżyć kryteria i przećwiczyć przywołanie w otoczeniu z mniejszą ilością bodźców. Pamiętajmy o zmienianiu nagród, by jeszcze bardziej uatrakcyjnić psu powrót do nas.

Po zawołaniu pies udaje, że mnie nie słyszy i nie chce do mnie wrócić. Co robić?

Najważniejsza zasada: nigdy nie goń psa, to on ma gonić Ciebie. Odejdź/odbiegnij w innym kierunku, dodając do tego jakiś dźwięk, np. gwizdanie, by zwrócić na siebie uwagę psa. Gdy zacznie biec w Twoim kierunku, pochwal go i nagródź, np. bawiąc się z nim chwilę. Możliwe, że coś go akurat mocno zaciekawiło, dlatego nie zareagował od razu.

Dodatkowo możesz zapiąć psa na dłuższą linkę, by dać mu więcej swobody, mając przy tym nad nim kontrolę.

Kiedyś mój pies znał komendę „do mnie”, jednak w ostatnim czasie nie ćwiczyliśmy zbyt dużo i teraz w ogóle na nią nie reaguje. Czy warto do niej wracać, czy lepiej użyć innego słowa?

Wróć do podstaw (etap pierwszy) i sprawdź reakcję swojego psiaka przy małej ilości rozproszeń, np. w domu. Jeśli tam ładnie przybiega, możesz spróbować przejść przez wszystkie etapy z tą samą komendą. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć z czystą kartą i wybrać inny zwrot.

Mój pies podczas zabawy z innymi psami w ogóle nie reaguje na moje wołanie. Co robić?

Zabawa z innymi psami jest bardzo angażująca, nic więc dziwnego, że nasz psiak nie będzie chciał jej przerywać. Podstawą jest bardzo dobre opanowanie powrotu podczas mniejszej ilości rozproszeń, wtedy możemy dopiero próbować ćwiczyć to w tak emocjonujących dla psa chwilach. Początkowo warto wykorzystywać momenty, gdy psy w zabawie robią sobie chwilę na odsapnięcie. Przywołujemy-nagradzamy-puszczamy wolno. Pies musi wiedzieć, że nie przywołujemy go, żeby zapiąć go na smycz, czy zabrać do domu. Naszym celem jest to, by umiał odpuścić i mimo zajęcia innymi rzeczami, pamiętał o naszej obecności. Tutaj potrzeba wiele cierpliwości i wytrwałości. Stosując się do rad zawartych powyżej, psu powinno wejść w nawyk wybieranie Was ponad inne rozrywki. Ale musi widzieć w tym realną korzyść!